Wracamy do gry! Znicz 2:1 GKS Katowice

Po wysokiej, a nawet bardzo wysokiej przegranej z łódzkim Widzewem niewielu wierzyło, że Znicz jeszcze w tej rundzie odniesie jakiś sukces. Krytycy snuli już spiskowe teorie o braku „mocy” od nowego trenera Piotra Mosóra, ale i o ogólnej słabej kondycji samego Klubu. Aż do minionej niedzieli, gdzie żółto-czerwoni pokazali, że wraca kondycyjnie drużyna z początku sezonu. Dokładnie ta sama, która była liderem ligi. Pojawił się pomysł, wróciła prędkość, a w sercach zawodników rozbudziła się wiara w samych siebie. Wystarczyło kilka dni z nowym sztabem szkoleniowym, kilka zmian, odpowiednia analiza przeciwnika i 3 punkty w końcu pozostały w Pruszkowie! 

Gdy tylko sędzia główny rozpoczął spotkanie z Katowicami, drużyna gospodarzy była nastawiona na obronę. Jak się okazało, obrona obroną, ale Znicz zaczął stwarzać wiele sytuacji. Na początku młody bramkarz Gieksy łapał wszystko co leciało do jego okienka, aż do pierwszego błędu i gola, którego w 53′ podyktował Paweł Moskwik. Choć pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, to w szatni żółto-czerwonych nastąpił jasny przekaz od trenerów. W bramce gości młody, niedoświadczony zawodnik – wykorzystajmy to! Po strzale Moskwika na 2:0 strzelił Arkadiusz Pyrka. Młody zawodnik Znicza, powrócił niemalże całkowicie do swojej formy z początku rundy i jak można było zobaczyć udowodnił to swoją aktywnością w polu i pięknym strzałem do bramki Frankowskiego. Gieksa nie była jednak bierna. Wielokrotnie mocne rzuty wyciągał ze swojej bramki Piotr Misztal, który kilka kolejek temu powrócił do bramki, po kontuzji Gradeckiego. On także zasługuje na pochwałę, pokazał, że wracając z ławki jest lepiej przygotowany i będzie walczył o swoją pozycję. Dwie mocne piłki, które niestety nie zakończyły się celnym strzałem należały do Pawła Tarnowskiego, który także wrócił do formy i pokazał kibicom, że ma siłę w nogach.

Obydwie drużyny walczyły do końca. Goście robili wszystko by wyrównać wynik po celnym strzale na 2:1, którego autorem był Adrian Błąd. I choć cień nadziei był, a piłka niemalże w siatce Misztala, to w ostatniej sekundzie strzał obronił Noiszewski, który wykopał piłkę, a sędzia główny zakończył spotkanie przy Bohaterów 4. 

MKS skoczył parę oczek do góry i po 18. kolejkę znajduje się na 9 miejscu w tabeli. W najbliższy weekend naszych zawodników czeka wyjazd do Boguchwały, gdzie rozegrają na trudnym gruncie mecz ze Stalą Stalowa Wola. Ostatnie spotkanie ze Stalówką, które drużyny rozegrały 3 sierpnia w Pruszkowie zakończyło się wynikiem 4:1 dla gospodarzy. Czy szczęście dopisze żółto-czerwonym i piłkarze przywiozą 3 punkty? Trzymamy kciuki! Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego! 

Stal Stalowa Wola vs Znicz Pruszków – 23 listopad, godzina 13:00 w Boguchwale

Zacznij dyskusję

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *