Wspomnień czar.. Tomasz Feliksiak w rozmowie z Marcinem Wojciechowskim

Zapraszamy was dziś do przyjemnej sportowej lektury z dużą dawką pozytywnych wspomnień i dobrego humoru. Nie zabranie też lekcji historii, znanych nazwisk i osobistych refleksji. 

Marcin Wojciechowski, spiker sportowy m.in. żółto-czerwonych w rozmowie z Tomaszem Feliksiakiem zwanym „Felkiem” odkopuje historie piłkarza, który grał w bardzo dobrych polskich klubach, asystował w 80% zdobytych bramek i z uśmiechem wspomina szatnię Znicza.

Ciekawi? Sami przeczytajcie!


Marcin Wojciechowski: Tomek, decyzją naszych kibiców zostałeś wybrany do legendarnego składu najlepszej 11-tki Pogoni. Jesteś zaskoczony tym wyborem?

Tomasz Feliksiak: Powiem szczerze, że przeszła mi taka myśl przez głowę, ale mimo wszystko to bardzo miła wiadomość. Bardzo szkoda, ze nie ma w niej Władysława Dąbrowskiego, najlepszego zawodnika Pogoni w historii.

Poznaliśmy już wszystkich wyróżnionych. Z częścią z nich miałeś przyjemność występować na boisku. Czy powiesz nam coś więcej o tych wyróżnionych osobach? Co ich wyróżniało na tle pozostałych zawodników?

TF: Moja 11 trochę różni się od tej wybranej, ale jedno jest pewne, że w tej wybranej są nieprzypadkowi i nietuzinkowi zawodnicy. Nie wiem dlaczego, ale mam większy sentyment do zawodników z którymi grałem w latach 1992-1995 ( mam nadzieję, że młodsi koledzy to zrozumieją 🙂 ), może dlatego, że byli to moi idole. Jako trampkarz Pogoni patrzyłem na ich treningi, mecze, a po trzech latach występowałem już z nimi. : Stasiu Ejsmont – super technik, z dużym przeglądem pola, Zenek Chyży- wielkie serce do grania, wielkie umiejętności, mógł się nie zatrzymywać, Krzysiu Maciejewski – zawodnik nie do przejścia, Robert Kazubek – kapitalny snajper, Andrzej Malinowski – najbardziej charakterystyczna postać, super bramkarz i człowiek. W mojej opinii jeden z trzech najlepszych bramkarzy, z którymi grałem, Robert Brudziński – osoba zawsze bardzo pomocna, nawet dzisiaj jest w stanie udzielić swoich rad i spostrzeżeń. Władysław Dąbrowski zagrałem z nim kila meczy po prostu „PAN PIŁKARZ”

Jak to się stało że znalazłeś się w naszym klubie? Pamiętasz swój pierwszy mecz o ligowe punkty w barwach Pogoni?

TF: Jako niespełna 13- latek razem z moim przyjacielem Krzysztofem Grudkowskim postanowiliśmy zacząć gdzieś trenować. Mieliśmy do wyboru Żyrardowianka lub Pogoń. Padło na Pogoń i tak już zostało ( błędu nie popełniliśmy ). Pierwszy mecz ale jeszcze jako trampkarz zremisowaliśmy z Zielonką Warszawa 5:5 do przerwy przegrywaliśmy 4:0. Po przerwie wygrywaliśmy 5:4 ale nie udało się wygrać , strzeliłem jedną z bramek . W seniorach Pogoni jako 15 latek debiutowałem w pierwszym składzie w meczu z Mazurem Karczew zremisowanym 0:0 .

Kto był Twoim pierwszym trenerem oraz który trener wywarł na Tobie największe wrażenie a który miał niecodzienne metody pracy z drużyną?

TF: Pierwszym trenerem był pan Ryszard Pobożny ( pozdrawiam ). Największe wrażenie Zbyszek Kakietek, którego słowa powtarzam i przekazuje swoim podopiecznym o piłce wiedział bardzo dużo i potrafił to przekazać ale również pokazać.
Rafał Smalec zaimponował mi podejściem do swojej roboty . Pewnością Siebie optymizmem, parciem do sukcesu, którym zarażał swoich zawodników co dawało pozytywny skutek. Niecodzienne metody oczywiście Bogusław Baniak z Zawiszy Bydgoszcz. Raz był na treningu raz Go nie było, raz prowadził zajęcia innym razem przesiedział cały trening gdzieś z boku nie odzywając się. Zamiast dwóch treningów trenowaliśmy raz ale 4 godziny.

Któremu najwięcej zawdzięczasz w swojej karierze sportowej?

TF: Władysław Łach w Górniku Łęczna – dzięki niemu zacząłem grać na poziomie 1 ligi z zawodnika rezerwowego stałem się postacią decydującą o grze Górnika.

W Pogoni występowałeś najpierw w latach 1992/1995. Powróciłeś do naszego klubu w sezonie 2011/2012. Jak zmieniła się Pogoń przez lata Twojej obecności?

TF: Pogoń tamta a ta to dwa inne światy. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia jak to wszystko wyglądało. Jedyne co łączy tamtą Pogoń a tą to Pani Ela i Pan Sylwek dla mnie jak rodzina, Ciocia i Wujek ( pozdrawiam). Pogoń 2011/12 nie odbiega zbytnio od klubów 2 ligi, oczywiście chodzi mi o sprawy organizacyjne .

Zanim jednak do niego wróciłeś to przez te wszystkie lata nieobecności występowałeś w wielu klubach. Gdzie wspominasz swój pobyt najmilej? A gdzie nie do końca wszystko działało jak powinno według Ciebie?

TF: Górnik Łęczna tam spędziłem 6 lat z półrocznym wypożyczeniem do Lublinianki Lublin. W Górniku wydoroślałem i nauczyłem się piłkarskiego rzemiosła, oczywiście na poziomie 1ligi. Poznałem jak wygląda prawdziwa praca nie tylko na boisku. Zdarzało się w nagrodę za słabe wyniki zjechać kilometr pod ziemię w kopalni (przeczołgać nas) żeby docenić to co mamy.
Taki minusik to Kujawiak Włocławek dlatego, że działacze zgodzili się na przeniesienie klubu do Bydgoszczy (fuzja ). W Włocławku przychodziło około 5000 kibiców (wspaniały doping ) na mecz w Zawiszy może 500. Myślę że w dużej mierze przez brak dopingu i przysłowiowego 12 zawodnika minimalnie w końcówce przegraliśmy awans do ekstraklasy.

Zatrzymam się na dwóch klubach. Stasiak Opoczno. O tym klubie słyszało się jakoby sporo się w nim działo i było naprawdę ciekawie bo nie często zdarza się aby piłkarzem, sponsorem a jednocześnie prezesem była jedna osoba. Jak wspominasz pobyt w tym klubie?

TF: Tam po prostu trzeba było być! ( kolejna fuzja 1,5 roku Ceramika/Stasiak Opoczno a później KSZO Ostrowiec Świętokrzyski ) Prezes Mirosław Stasiak człowiek orkiestra , działo się bardzo dużo , barwna osoba ale też konkretna. Czytałem wywiad jednego zawodnika i muszę powiedzieć, że nie zgadzam się z wieloma opisanymi sytuacjami. Jeżeli ktoś przychodzi z Lecha Poznań i myśli że ma granie za darmo, to tak to nie działało. I potem się pisze różne historie. Było wiele śmiesznych zdarzeń, które normalnie nie powinny się wydarzyć ale trenowaliśmy normalnie i rywalizacja była normalna, a Prezes czasami lubił się wpuścić na boisko. Nigdy jednak w meczu gdy graliśmy z ciężkim przeciwnikiem.

Drugi to Znicz Pruszków. W nim występowałeś z jednym z najwybitniejszych zawodników w historii Polskiej piłki nożnej a mianowicie z Robertem Lewandowskim. Czy od samego początku widziałeś w nim drzemiący tak olbrzymi potencjał?

TF: Znicz Pruszków i słynny Prezes Sylwek. Osoba, która za nas i za Znicza oddałaby wszystko. Słowo droższe od pieniędzy. Miał swoje niecodzienne sposoby bycia Prezesem. Jak wchodził prezes Sylwiusz do szatni po przegranym meczu to niektórzy oddali by wszystkie pieniądze żeby stamtąd uciec. Byłem kapitanem Znicza, nie miałem z Nim żadnego problemu. Jeżeli na boisku zostawiałeś serce nigdy nie miał do Ciebie pretensji. Kto w tamtym czasie przeszedł przez szatnie Znicza to przechodził tak zwaną szkołę życia i w innym klubie miał tylko łatwiej, co by się nie działo.
Po Robercie już wtedy było widać, że może pograć wyżej ale na pewno nikt by nie przewidział że będzie najlepszym napastnikiem na świecie i zrobi tak wielką karierę.

„Lewy” był wtedy na początku swojej piłkarskiej kariery. Ty byłeś jednym z najbardziej doświadczonych graczy Żółto-Czerwonych. Czy były chwile kiedy podpowiadałeś, pomagałeś na boisku młodszemu koledze który po latach okazał się tak dużym talentem?

TF: Mam wielką satysfakcję , że kilka meczy w napadzie razem zagraliśmy . Czy mu podpowiadałem? Nie bardziej niż każdemu innemu napastnikowi z którym grałem. Czy mu pomogłem? Mam taki plakat odnośnie moich treningów indywidualnych dla dzieci gdzie jedno z nich brzmi: Pomogłem Robertowi Lewandowskiemu, mogę pomóc i Tobie. Kiedyś zaatakowała mnie jedna osoba w mediach społecznościowych, jak ja mogę pisać takie głupoty , że powinno mi być wstyd (moja znajoma ). Gdy graliśmy razem w ataku Znicza w drugiej rundzie Lewy strzelił 11 bramek, w całym sezonie 21 i został królem strzelców z tych 11 bramek miałem 6 asyst czyli trochę mu pomogłem. Przyjemnie jest jak jestem na meczu Znicza i osoby pamiętające tamten okres mówią, przyjechał ten co wypromował Lewego. Prawda jest taka że Lewy sam się wypromował swoją grą i swoimi strzelonymi bramkami oraz ciężką pracą po treningach.

Wspomnieliśmy osobę Roberta Lewandowskiego. Czy oprócz niego był jeszcze jakiś zawodnik który imponował Ci swoimi umiejętnościami?

TF: Oczywiście to był taki okres 2 lat, gdzie w Zniczu było wielu utalentowanych zawodników a szczególnie młodych napastników gdzie udało mi się trochę im asystować. Adrian Paluchowski jak był Lewy to nasz zmiennik. Odszedł Lewy , Paluch zaczął grać i dużo strzelać gdzie zaowocowało to przenosinami do Legii. Następny był Tomasz Chałas po roku został kupiony przez Górnika Zabrze. Pomocnik Paweł Zawistoski (Jagiellonia ). Obrońca Igor Lewczuk dziś Legia.

Można z pełną świadomością stwierdzić że jako grodziszczanin zrobiłeś prawdziwą „karierę piłkarską” rozgrywając bardzo wiele spotkań na zapleczu najwyższej ligi w Polsce. Jednak w elicie nigdy nie było Ci dane zagrać. Czy czujesz po latach pewnego rodzaju niedosyt?

TF: Bardzo często spotykałem się z tym pytaniem . Po prostu byłem za słaby by grać w ekstraklasie. Choć jak przypominam sobie jacy to wirtuozi przychodzili do nas na wypożyczenie z ekstraklasy to ręce opadały. Zabrakło chyba wszystkiego po trochu , umiejętności, szczęścia, dobrej woli innych ludzi . Jak byli chętni którzy chcieli mnie kupić z Górnika ( Pogoń Szczecin , Amika Wronki , KSZO Ostrowiec ) niestety działacze nie byli zainteresowani. Jakby nas nie przenieśli w pierwszym roku z Włocławka… Gdy byliśmy na pierwszym miejscu w drugim roku pobytu w Zawiszy z wielką przewagą i kapitalnym zespołem w tamtym okresie to nas wycofano z rozgrywek. Ze Zniczem zabrakło nam bramki w małej tabelce by awansować do ekstraklasy. Z Górnikiem Łęczna 3 razy o krok, raz jedna awansowała, my drugie miejsce . Drugim razem awansowały dwie, my zajęliśmy trzecie . No i trzecim razem w barażu z KSZO nie daliśmy rady. Gdybym się nie połamał na kadrze i zdobył z nimi mistrzostwo Europy (tak się stało ) to mogło się to trochę inaczej potoczyć. Nie ma co gdybać i narzekać. Kiedyś bardziej się opłacało grać w mocnym klubie 1ligi niż w średniaku ekstraklasy bo to były takie czasy ,że tam nie płacili.

Twój największy sukces sportowy?

TF: Mój największy sukces chyba to ,że mimo tak ciężkiej kontuzji ( zmiażdżona jedna kostka , druga złamana , kość strzałkowa złamana , piszczelowa pęknięta ) podczas meczu U-16 Polska –Litwa po rocznej przerwie potrafiłem wrócić do grania w piłkę . Rozegrać na poziomie 1 ligi 407 meczy i strzelić 56 bramek .

A może pamiętasz swój najlepszy mecz, najgorszy oraz taki który zapadł Ci szczególnie w pamięci?

TF: Trochę było i tych dobrych i niestety były też te słabe . W Pogoni może nie najlepszy ale który bardzo zapadł mi w pamięci . Miałem 16 lat graliśmy w Wołominie z tamtejszym Huraganem , wygraliśmy 1:0 strzeliłem kapitalną bramkę z około 20 metrów w samo okienko . Do dzisiaj mam wycinek z Życia Warszawy opisującą ten mecz .

Grając w Ceramice Opoczno graliśmy w 1/8 Pucharu Polski w Poznaniu z miejscowym Lechem na trybunach ponad 10 000 ludzi .Lechowi nie szło w lidze więc dostali ultimatum od zarządu (wiem bo za pół roku trzech Lechitów trafiło do nas) wystawili najmocniejszy skład my bez pięciu podstawowych zawodników. Wchodzi Prezes Stasiak do szatni i się pyta w swoim stylu : ile „chceta” premii za mecz, my 30 tys. On „mata” 50 tys. I się cieszy (dał by nam każdą sumę bo nie wierzył , że wygramy). Zagraliśmy kapitalny mecz wygrywając 2:1 ja strzeliłem dwie bramki , jedną z głowy , drugą Bartek Bosacki gonił mnie od połowy (nie dogonił ) wbiegłem w szesnastkę i podcinką strzeliłem nad Kotorowskim pod poprzeczkę. ( za trzy dni prezes wypłacił premie). Ja zostałem wybranym piłkarzem meczu. Najgorszy mecz : Górnik Łęczna – Aluminium Konin my drugie miejsce oni na ostatnim. Od 60 minuty grali już w dziewiątkę , w 70 minucie wchodzi rezerwowy bramkarz, ale do pola bo nie mieli rezerwowych. W końcówce strzeliliśmy dwie bramki i wygraliśmy 2:0 ale ja wcześniej nie wykorzystałem kilu super okazji, jednej z 10 metrów nie trafiłem do pustej bramki tylko w słupek . W Przeglądzie Sportowym zostałem wybrany najgorszym zawodnikiem meczu .

Jak ogólnie zmieniał się futbol od tych lat 90-tych do współczesnych? Jakie widzisz największe zmiany w piłce przez okres tych wszystkich lat?

TF: Zmienił się bardzo , począwszy od strojów, piłek, kolorów butów. taktyka, stałe fragmenty gry, kończąc na przepisach.

Co jest najpiękniejszego w tej kochanej przez nas wszystkich piłce a co jest jej największą bolączką?

TF: Najpiękniejsze jest to ,że nie zawsze ten bogaty , który jest dużo lepszy na papierze a czasami nawet dużo lepszy na boisku nie musi wcale wygrać a czasami nawet przegrać ze słabszą drużyną .
Największą bolączką , ale chyba już tylko kiedyś było to, że o wyniku sportowym decydowały sprawy poza boiskowe .

W piłce ważna jest atmosfera panująca w drużynie. W której szatni była ona według Ciebie najlepsza? Z kim z drużyn w których występowałeś rozumiałeś się najlepiej zarówno na boisku jak i poza nim?

TF: Byłem w kilku szatniach i w każdej było trochę inaczej . Atmosfera szatni to jest coś super. Dzieją się w niej różne rzeczy jest śmiech, a czasem płacz. W każdej zespole jest dwóch, trzech pozytywny wariatów którzy nakręcają całą szatnię ale przed wszystkim atmosferę tworzą wyniki. Czym niższa liga tym jest bardziej luźniej. Zawodnicy doceniają atmosferę szatni dopiero jak skończą grać, czegoś nam brakuje. Ja najlepiej czułem się w szatni Odry Opole tam mieliśmy super drużynę w szatni, na boisku a nawet poza nim. W Pogoni taką osobą z którą się rozumiałem na boisku i poza nim był Krzysiu Grudkowski, do dzisiaj trzymamy się razem . W Górniku Łęczna był Piotrek Cetnarowicz, późniejszy kapitan Lechii Gdańsk .

Do niedawna grałeś jeszcze rekreacyjnie w A-klasowym LKS-ie Osuchów. A jak wygląda Twoje obecna sytuacja? Gdzie możemy zobaczyć popisy Tomka Feliksiaka na boisku?

TF: Tomka Feliksiaka można zobaczyć już tylko na własnym trawniku grającym ze swoim 5 letnim wnuczkiem Mikołajem.

Często bywasz na meczach Grodziskiej Pogoni. Jak podoba Ci się obecna gra naszych zawodników? Czy myślisz że 3-ligowa Pogoń z sezonu 2013-2014 dysponowała silniejszym składem ?

TF: Jak tylko mogę to jestem na Pogoni, bo wiadomo sentyment. Grają jak najlepiej potrafią, czasem jak przeciwnik pozwala. Nie widziałem nigdy żeby komuś się nie chciało, a wyniki wiadomo nie zawsze jest taki jak by się chciało. Ja nie lubię takich porównań bo nie można tego sprawdzić. Chce mi się śmiać z byłych zawodników, którzy mówią : my to kiedyś graliśmy, poziom był dużo wyższy albo potrenowałbym ze dwa tygodnie i bym lepiej grał niż oni. Trzeba mieć trochę pokory w sobie. My mieliśmy na tamten okres dobry zespół, Pogoń dzisiejsza też ma duży potencjał .

A jak wspominasz atmosferę z trybun Pogoni w latach 90-tych a tych po 2000 roku kiedy to grałeś w naszym zespole?

TF: Kiedyś było trochę inaczej, kibice nie byli zorganizowani, później powstali przez pewien okres ultrasi ,którzy dość mocno śpiewali. Teraz znowu jest spokojnie, ale jest jedno co łączy wszystkie lata to miłość kibiców do Pogoni.

Obecnie dalej działasz w piłce jako trener piłkarski. Jak oceniasz potencjał sportowy młodych chłopców ze swojej drużyny ale i wszystkich adeptów piłki nożnej w naszej okolicy?

TF: W roczniku 2005 w Chlebni gdzie jestem trenerem jest kilku bardzo perspektywicznych zawodników, szkoda tylko , że może nie być dane w tej rudzie pograć bo szło to w bardzo dobrym kierunku. W okolicy jest tego tyle, że ciężko to wszystko ogarną , ale o to chodzi . Ja jak zaczynałem to miałem niespełna 13 lat, a grałem w starszym roczniku bo młodszych nie było. Dziś dzieci zaczynają w wieku 5-6 lat więc trochę tych treningów z trenerem mają więcej. Kiedyś wychowanek klubu to był zawodnik ,który przeszedł kilka szczebli w piłce młodzieżowej następnie zagrał w seniorach . Dzisiaj ktoś pogra pół roku w jakimś roczniku , później się gdzieś wybije w piłce seniorskiej i kluby przypisują sobie takiego zawodnika jako wychowanka. Najgorsze że przypadkowi trenerzy też twierdzą, że go wyszkolili .

Wcześniej prowadziłeś także IV-ligową Błoniankę Błonie. Jakie widzisz różnice w szkoleniu dzieci a seniorów?

TF: Dwie różne sprawy inaczej prowadzi się dzieci inaczej seniorów . U seniorów wystarczy mieć wiedzę teoretyczną i ja umieć przekazać , u dzieci to nie wystarczy trzeba to jeszcze pokazać. I tu jest problem naszej piłki, są przypadki gdzie trener nie umie prosto kopnąć piłki, a uczy dzieci w tak zwanym złotym wieku .

W piłce niejedno już widziałeś. Jakie masz rady dla tych wszystkich młodych piłkarzy aby osiągnęli sukces w zawodowym sporcie?

TF: Ciężka praca jeszcze raz ciężka praca, zostać sobie po każdym treningu 15 minut i poprawiać to co nie wychodzi. Pokora, nie poddawać się jeśli coś nie idzie po naszej myśli, ale jak już coś wychodzi to mieć chłodną głowę bo zawsze można być jeszcze lepszym. Wierzyć w marzenia.

W Twoje ślady poszedł także syn, Michał z którym miałeś okazję zagrać w jednej drużynie Pogoni na poziomie 3 ligi. Co czułeś przebywając na boisku ze swoim synem?

TF: Coś bardzo fajnego. Gramy mecz w Aleksandrowie Łódzkim, Michał krzyczy tata podaj, obrońca mówi do mnie nie do wiary. Człowiek jest podwójnie zmotywowany, skoncentrowany bo wiadomo chce pomóc . Ma się satysfakcję , że się gra ze swoim dzieckiem, prezentuję się jakiś niezły poziom a on nie wygląda gorzej. W półfinale pucharu Polski na szczeblu 3 ligi gdy Michał strzelił w końcówce decydującą bramkę , która dała Pogoni awans do finału miałem większą radość niż jak strzelałem w meczu z Lechem Poznań. Szkoda tylko ,że nie potoczyło w tym kierunku co powinno. Nic na siłę , nie każdy musi być piłkarzem. Najgorzej jak ambicje ojca przerastają dziecko i na siłę wymusza się by robiło co rodzic zaplanował. Żartuję sobie ,że Michał przebił mnie w wielu sprawach, bardzo szkoda tylko, że nie w piłce.

Dziękujemy Tomek za te wszystkie lata w których to reprezentowałeś nie tylko Pogoń na boisku ale i Grodzisk w całej Polsce. Czego możemy Tobie życzyć?

TF: Ja też chciałem podziękować za te wszystkie lata spędzone w Pogoni, przede wszystkim chłopakom których nie wymieniłem a było Ich wielu oczywiście tym wymienionym też, za lata spędzone razem w szatni, boisku i poza nim bo bez Waszej pomocy nic bym nie osiągnął (piłka to nie szachy ) . Wszystkim osobą związanym z Pogonią, Kibicom którzy nas dopingowali, Działaczom którzy tworzyli Pogoń, Trenerom którzy nas trenowali i dbali o nasz rozwój. Czego życzyć ? Zdrowia dla nas wszystkich. Już na koniec szkoda tylko, że z tak wielu nominowanych byłych zawodników nikt nie pracuje i nie szkoli w Pogoni, bo nie może…?


Pisownia oryginalna, źródło: http://pogongrodzisk.pl/tomasz-feliksiak-recepta-na-sukces-ciezka-praca-pokora-i-wiara-w-marzenia/ 

Zacznij dyskusję

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *